prawica.com.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
prawica.com.pl Nie wolno głośno mówić o polityce Śmierć Michniewicza – mafia zostawia znak

Śmierć Michniewicza – mafia zostawia znak

Email Drukuj PDF

Trwa kampania dezinformacji i zacierania śladów w sprawie tajemniczej śmierci dyrektora generalnego Kancelarii Premiera, pana Grzegorza Michniewicza.

 

Zaledwie po siedmiu dniach od zgonu, w czasie gdy nie są jeszcze znane wyniki badań toksykologicznych, ciało zostało poddane kremacji. Jakiekolwiek wątpliwości, wymagające dodatkowego badania, nie będą już mogły zostać wyjaśnione. Tymczasem pytań jest więcej. 

 

 

 

Jak wiadomo, ciało urzędnika znaleziono 23 grudnia 2009 roku w jego domu, w Głoskowie pod Warszawą. Od początku sugerowano samobójstwo, a śledztwo prowadzono pod kątem pomocnictwa i nakłaniania przez osoby trzecie. Podobno prokuraturze udało się to wykluczyć. Czy jednak udało się potwierdzić tezę o samobójstwie? Być może prokuratorowi śmierć przez uduszenie przy pomocy sznura zawsze kojarzy się z samobójstwem, ale fakty muszą jednak dawać do myślenia. Czy bowiem to zwyczajne, że w dużym domu, w którym nie brak odpowiedniego miejsca i wysokości, człowiek wiesza się niemal na klamce... jak w więziennej celi?

 

Czy przeprowadzono odpowiedni eksperyment śledczy, który uprawdopodobniłby możliwość zadania sobie śmierci w taki właśnie sposób (ciężar ciała, geometria zdarzenia). Dlaczego, podobno zestresowany i zdesperowany mężczyzna, nie wybrał bardziej klasycznej i pewnej metody odebrania sobie życia i nie przymocował sznura wyżej? Czy nie dlatego, że aby powiesić człowieka w taki klasyczny sposób wbrew jego woli (nawet nieprzytomnego) potrzeba dwóch ludzi, a ewentualny sprawca mógł, albo powinien być sam? Czy nie dlatego, że dwóch sprawców mogłoby zostawić więcej śladów? I czy wreszcie nie dlatego, że metoda wieszania na klamce jest dobrze przećwiczona w polskich więzieniach, pod kątem słabej wykrywalności udziału osób trzecich (vide. sprawa Olewnika)? A może chodziło jednocześnie o zostawienie znaku? Znaku ostrzegawczego, dla tych którzy mogliby chcieć wykorzystać informacje groźne dla ewentualnych mocodawców, a do których dostęp miał pan Michniewicz. Tym bardziej, że nikt ze znajomych nie jest w stanie wskazać przyczyny targnięcia się na własne życie, poza rzekomym... stresem! Czy nie był to przypadkiem „stres” spowodowany przeciekiem informacji dotyczącym afery hazardowej? Czy ewentualni mocodawcy sprawców nie obawiali się, że pan Michniewicz zeznając przed komisją, z powodu swojej uczciwości i rzetelności, może powiedzieć rzeczy nazbyt niewygodne? A może prawdą jest, że dyrektor Kancelarii Premiera (Donalda Tuska) przeżywał "stres" z powodu nacisków na niego, by pomógł w uzyskaniu certyfikatu dostępu do informacji niejawnych komuś, za kogo nie mógł ręczyć. Czy ów "stres" nie był przypadkiem spowodowany wiedzą o tej osobie, której nie powinien i nie pozna już nikt inny?

 

Odpowiedzi na te pytania nie poznamy prawdopodobnie już nigdy, ale warto żeby postawiła je sobie prokuratura zanim, jak to ma we zwyczaju, nie umorzy śledztwa z powodu wygodnego uznania tej śmierci za samobójczą. 


 
 
Reklama

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 07.jpg

wolne media

Strony Patriotyczne















Kilar.jpg

Wydawnictwo Poznańskie


Liczba miesiąca

21.000 $ wynosi poziom ubóstwa w Kaliforni (USA). Oznacza to, że osby zarabiające w tym stanie mniej niż ok. 70 tys. złotych rocznie uznawane są za żyjące w nędzy. Jak wiemy, ceny wszystkich produktów są w USA niższe niż w Polsce, a litr benzyny kosztuje niecałe 2 złote. No cóż, nadal warto zamienić M3 w Warszawie, na śpiwór w Los Angeles.

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 18.jpg